Blog

  • Czy Jezus miał rodzeństwo? Cz. I – Zarysowanie problemu, bracia Jezusa w listach św. Pawła

    Na kartach Nowego Testamentu znajdziemy liczne wzmianki o osobach określanych jako bracia i siostry Jezusa. Kim były te persony? Czy faktycznie to  – jak często się słyszy – kuzynostwo? Czemu najbliżsi krewni Jezusa, odgrywający kluczową rolę w najwcześniejszych historii kościoła, z czasem popadli w marginalizację i zapomnienie?

    Męczeństwo Jakuba Sprawiedliwiego na bizantńskiej miniaturze (koniec X w.)

    W 2002 światowe media prześcigały się w donoszeniu o sensacyjnym odkryciu archeologicznym. Archeologom udało się natrafić na ossuarium – rodzaj grobu, w którym składano kości zmarłego, po rozkładzie tkanek miękkich – będąca – jak sugerowała inskrypcja – miejscem spoczynku Jakub, syna Józefa, brata Jezusa”. O ile identyfikacja denata za pomocą imienia ojca stanowiła standardową praktykę, to dodatkowa wzmianka o bracie zmarłego, była czymś niespotykanym. Jeżeli – wbrew zwyczajowi – w inskrypcji zamieszczono nie tylko ojca zmarłego, ale też jego brata, ten drugi musiał być kimś znanym. Badacze szybko doszli do sensacyjnego wniosku: odkryte ossuarium należało do nie mniej, nie więcej tylko Jakuba Sprawiedliwego, brata Jezusa, znanego nie tylko autorom chrześcijańskim, ale i żydowskiemu historykowi Józefa Flawiuszowi, wzmiankującym jego egzekucję w XX księdze Dawnych dziejów Izraela. Mielibyśmy więc do czynienia z pierwszym archeologicznym zabytkiem, bezpośrednio związanym z osobą Jezusa!

    Zdarzenie, które mogłoby potencjalnie doprowadzić do przełomu w badaniach nad początkami chrześcijaństwo, skończyła się jednak tylko głośnym procesem karnym. Szybko okazało się bowiem, że rzekome ossuarium Jakuba nie jest szacownym zabytkiem, ale współczesnym fałszerstwem archeologicznym tak jednak perfekcyjnym, że wyprowadziło w pole nawet eksperta od paleografii semickiej Andre Leimaire’ego.  Ponieważ jednak nie ma (ponoć) tego złego co na dobre nie wyjdzie, sprawa ta miała jednak będzie pozytywne skutki. Zwróciła mianowicie uwagę opinii publicznej na kwestię najbliższej rodziny Jezusa

    Z kuzynem za pan brat?

    Mówiąc o najbliższej rodzinie Jezusa, mamy na myśli osoby, które na łamach Nowego Testamentu – a także po za nimi – określane są mianem ,,braci” (po grecku adelfoi) i ,,sióstr” Jezusa (po grecku adelfai).  Zawężając w powyższy to miano, nie chcemy w żadnym razie wyrzucać poza obręb jezusowego drzewa genealogicznego Józefa i Marii. Zasługują oni jednak na oddzielne omówienie.

    W kwestii relacji między Jezusem z Nazaretu, a jego tak zwanymi ,,braćmi” i ,,siostrami” można wyróżnić trzy stanowiska:

    1)koncepcję św. Hieronima ze Strydonu (zm. 420) – bracia Jezusa to jego dalsi krewni, kuzyni.

    2)koncepcję św. Epifaniusza z Salaminy (zm. 403) – bracia Jezusa to potomstwo Józefa z poprzedniego małżeństwa. Zakłada ona, że Józef wychodząc za Maryję był wdowcem, otoczonym gromadką dzieci, których doczekał się z swoją pierwszą żoną.

    3)koncepcję Helwidiusza (ok. 380) – bracia Jezusa to dzieci Józefa i Maryi, urodzone po przyjściu na świat Jezusa.

            Konieczne jest tutaj uczynienie pewnego zastrzeżenia. Mówiąc o koncepcji hieronimskiej, helwidiańskiej i epifaniuszowskiej nie chcemy sugerować, że zostały one stworzone przez tychże autorów. Przeciwnie – co najmniej dwie z nich są znacznie starsze. Teologowie, których imionamii je oznaczamy, nie tyle co sformułowali, co poparli i rozpropagowali. Patrząc od strony konfesyjnej, nietrudno spostrzec pewne tendencje. Koncepcja hieronimska dominuje wśród katolików, epifaniuszowska – prawosławnych i wiernych przedchalcedońskich kościołów wschodnich, a helwidiańska – w kościołach reformowanych. Oczywiście powyższa reguła doznaje wielu wyjątków. W dalszej części naszych rozważań spotkamy Rudolfa Pescha – katolickiego teologa – i Johna Meyera – księdza tegoż samego wyznania – którzy z historycznego punktu widzenia za najbardziej prawdopodobną uznają teorię helwidiańsk. Natkniemy się również na Josepha Lightfoota – anglikańskiego biskupa, skłaniającego się ku propozycji św. Epifaniusza z Salaminy. Co ciekawe sam Marcin Luter, choć nie rozstrzygał jednoznacznie kwestii tożsamości braci i sióstr Jezusa, przyjmował wieczne dziewictwo Jezusa, co wiąże się z odrzuceniem stanowiska helwidiańskiego – przeważającego dziś wśród kościołów protestanckich.

            W naszych rozważaniach postaramy się – na tyle na ile możliwe – odłożyć na bok prywatne przekonania religijne i podejść do zagadnienia od strony całkowicie historycznej. Wspomniany już John P. Meyer – prywatnie katolicki ksiądz – na początku swojej monografii o Jezusie historycznym, zatytułowanej wymownie ,,A Marginal Jew” omawiając przyświecający sobie cel, użył analogii niepapieskiego konklawe. Tym niecodziennym określeniem ochrzcił on hipotetyczną sytuację, w której czwórka historyków –  katolik, protestant, Żyd i ateista – zamknięto w budynku szacownego uniwersytetu, nie pozwalając im opuścić go, dopóki nie opracują wspólnego stanowiska stanowisko co do tego kim był historyczny Jezus z Nazaretu. Nie wymaga żadnego wyjaśnienia, że dyskutując – czy wręcz kłócąc się – nad poszczególnymi zagadnieniami, nasi czterej nieszczęśni jajogłowi będą mogli odwoływać się tylko do metody historycznej jako wspólnej im wszystkim, niezależnie od osobistego światopoglądu. Analogiczną próbę – analizy zagadnienia z czysto historycznego punktu widzenia, deliberując od osobistej wiary lub jej braku – podejmiemy również my, czytelnikom pozostawiając ocenę na ile się nam ona powiodła.

            Zanim jednak przejdziemy dalej, konieczne będzie uczynienie jednego zastrzeżenia. Mówiąc o braciach i siostrach Jezusa będziemy mieli na myśli osoby określane przez źródła jako bracia i siostry Jezusa, nie rozstrzygając tymczasowo bliżej o naturze ich pokrewieństwie z słynnym Nazarejczykiem.

            ,,Źle się dzieje w kościele korynckim”

            Pierwszym krokiem w stronę rozwikłania (czy może raczej rozcięcia) naszego węzła gordyjskiego, będzie analiza wzmianek o braciach i siostrach Jezusa w księgach Nowego Testamentu. Innym – rzeczywiście (jak w przypadku Józefa Flawiusza, Hegezypa czy Juliusza Afrykańskiego) czy potencjalnie (jak ewangelie niekanoniczne) – źródłom przyjrzymy się w dalszym toku.

            Nasza podróż śladami rodziny Jezusa rozpocznie się w nietypowym miejscu, gdyż ….. w Grecji., a konkretniej Koryncie. Miasto to podczas swojej drugiej podróży misyjnej (ok. 49-51) odwiedził św. Paweł z Tarsu, zakładając tam jedną z najstarszych na kontynencie europejskim wspólnot chrześcijańskich.  W krótkim czasie po opuszczeniu Koryntu, do Pawła dotarły wieści dotyczące nowozałożonej przezeń wspólnoty. Obraz jaki się z nich wyłaniał, nie był – delikatnie mówiąc – szczególnie optymistyczny.

            Kościół koryncki wrzał się od kłótni, znajdujących nierzadko swój finał w sądzie. Koryntianie notorycznie upijali się podczas eucharystii, lubowali się w spędzaniu czasu w towarzystwie pań lekkich obyczajów, nieobce im było wręcz kazirodztwo.  Nawet zdawaloby się podstawowa prawda chrześcijańskiej wiary – zmartwychwstanie – sprawiała im ogromną trudność. Jedni z Koryntian całkowicie je negowali, drudzy – przeciwnie, uznając, że jako  już duchowo zmartwychwstali, nie podlegają żadnym ograniczeniom, oddawali się bez umiaru rozkoszom łoża. Przerażony otrzymanymi informacjami, Paweł podczas swojego pobytu w Efezie napisał ok. 55 z  list, który znamy pod nazwą 1 Listu do Koryntian.

            Pawel, chcąc rozwiązać bolączki trapiące koryncką wspólnotą, musiał najpierw uzyskać niezbędny autorytet. Dlatego też część 1 Listu do Koryntian poświęca odparciu stawianych mu zarzutów. Apostoł z Tarsu broniąc swojej pozycji pyta  m.in

            ,, Czyż nie jestem wolny? Czy nie jestem apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego?1 Czyż nie jesteście moim dziełem w Chrystusie? Jeżeli nawet nie jestem apostołem dla innych, dla was na pewno nim jestem. Albowiem wy jesteście pieczęcią mego apostołowania w Panu.  Oto moja obrona wobec tych, którzy mnie potępiają.  Czyż nie mamy prawa skorzystać z jedzenia i picia? Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty – siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy (ὁι ἀδελφοὶ τοῦ κυρίου hoi adelfoi tou Κyriou)  i Kefas?  Czy tylko mnie samemu i Barnabie nie wolno nie zarobkować? “

            1 List do Koryntian 9, 1-6, przeł. ks. Kazimierz Romaniuk

            Paweł wspomina tutaj o chrześcijańskich misjonarzach, którzy na swoje podróże ewangelizacyjne zabierają żony. Do grona tego zalicza m.in Kefasa – czyli samego Piotra Apostoła – oraz braci Pańskich. Ponieważ Paweł notorycznie używa określenia Pan (Κυρίος, Kyrios) w odniesieniu do Jezusa, chodzi tutaj niewątpliwie o braci Jezusa. Paweł zwraca uwagę na zwyczaj zgodnie, z którym apostoł podróżujący w celu głoszenia ewangelii, jest utrzymywany przez swoich słuchaczy. Zaznacza jednak, że sam z tego przywileju nie korzysta i żyje się z pracy własnej rąk, a konkretniej – jak dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich (18,3) – szycia namiotów.

            Widzimy więc, że Paweł zna braci Jezusa jako wędrownych misjonarzy, krążących od miasta do miasta z ewangelią na ustach.  Oczywiście nie wszyscy z nich musieli wieść taki tryb życia – najsłynniejszy z braci Pańskich, Jakub, prawdopodobnie nie opuszczał Jerozolimy – jednak musiało być to częsta praktyką w gronie najbliższych krewnych Jezusa. Relację Pawła potwierdza świadectwo późniejszego, żyjącego na przełomie II i III w. autora chrześcijańskiego, jakim jest Juliusz Afrykański. W zachowanym u Euzebiusza ustępie wspomina on jakoby Herod Wielki  – główny schwarzcharakter opowieści o narodzinach Jezusa – chcąc ukryć swoje niezbyt szczytne pochodzenie poddające w wątpliwość jego prawa do korony, nakazał zniszczenia pism zawierających genealogie poszczególnych rodów żydowskich:

            ,,Do tamtym czasów zachowały się w archiwach spisy genealogii żydowskich i tych, którzy wywodzili się z wybitnych prozelitów, jak np.Achiora Ammonity albo Rut Moabitki, oraz tych, którzy razem z Żydami wyszli z Egiptu i zmieszali się z nimi przez związki małżeńskie. Heroda z narodem żydowskim nie łączyły żadne więzy, natomiast ciążyła mu świadomość niskiego pochodzenia, toteż spalił spisy genealogii, ponieważ sądził, że będzie mógł uchodzić za szlachetnie urodzonego, jeśli nikt nie będzie mógłw oparciu o dokumenty publiczne wywodzić swego rodu od patriarchów, prozelitów czy tak zwanych gejorów, cudzoziemców, którzy zmieszali sięz Żydami dzięki związkom małżeńskim”

            Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna II 7,13. przeł. Agnieszka Caba, ks. Arkadiusz Lisiecki

            Chytry plan Heroda nie powiódł się jednak tak jak przebiegły król sobie zamierzył:


            ,,Niewielu tylko ludzi przezornych, którzy posiadali wykazy prywatne, albo w pamięci utrzymywali imiona lub też skądinąd mieli odpisy, szczyciło się tem, że ocalili wspomnienie szlachetnego swego pochodzenia. Do nich należeli ci, o których mówiłem, tak zwani ,,Pańscy ” (δεσπόσυνοι), dla swego pokrewieństwa z rodem Zbawiciela. Z miejscowości żydowskich Nazaretu i Kochaby rozeszli się po całym świecie (τῇ λοιπῇ γῇ) i na podstawie Księgi Dni przytaczali ten właśnie rodowodów, tak wiernie jak to tylko było możliwe”.

            Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna II 7, 14. przeł. Agnieszka Caba, ks. Arkadiusz Lisiecki

            Opowieść o archiwodestrukcyjnym Herodzie ma oczywiście cechy legendy, jednak jej historyczność nie ma dla nas większego znaczenia. O wiele ważniejszy – i szczęśliwie nie budząca podobnych wątpliwości – jest drugi z przytoczonych fragmentów. Fakt, że krewni Jezusa podczas swoich podróży misyjnych powoływali się na genealogie, dowodzące ich – a co za tym idzie także Jezusa – pochodzenia od króla Dawida dowodzi, że próbowali nawracać przede wszystkim Żydów. Trudno sobie bowiem wyobrazić w jaki sposób rodzinne powiązania z izraelskim królem miałyby przekonać do przyjęcia wiary w Jezusa pogan – z wyjątkiem, może wąskiej grupy sympatyzujących z judaizmem, ale nie decydujących się na jego formalne przyjęcie tzw. bojących się Boga. Do tego samego wniosku prowadzi  analiza geograficznego zasięgu ich misji. Choć przekład księdza Lisieckiego mówi o ,,całym świecie”, to greckim tekście czytamy o ,,pozostałej ziemi” (τῇ λοιπῇ γῇ). Jak zauważa Bauckham, kontekst – w tym użycie przedimka określonego – sugeruje, że Juliusz Afrykański używa terminu γῆ w znaczeniu odpowiadającym hebrajskiemu הַאֶרֶץ  – tj. jako oznaczenie Ziemi Świętej, Palestyny.  Adresatami ewangelizacyjnej działalności braci Jezusa byliby więc przede wszystkim palestyńscy Żydzi.


            Paweł z Tarsu nie omiesza się wspomnieć, że bracia Pańscy, podobnie jak Piotr, podróżowali razem z swoimi małżonkami. Oznacza to, że co najmniej niektórzy z braci Jezusa byli żonaci. O drugie połówce księcia apostołów wiemy, że jej zamieszkała w Kafarnaum matka została uzdrowiona przez Jezusa z gorączki (Mk 1, 30-31). Trudno stwierdzić czy Piotr był usatysfakcjonowany tym cudem ….  O żonach braci Jezusa nie posiadamy żadnych przekazów. W każdym razie, niektóre z tych związków musiały zostawić po sobie potomstwo. Hegezyp – żyjący w II w. autor chrześcijański, rodem z Palestyny –  cytowany przez napotkanego już przez nas Euzebiusza, wymienia bowiem wnuków jednego z braci Jezusa, Judy:

            ,,Ten sam Domicjan [cesarz rzymski w latach 81-96] wydał rozkaz zamordowania wszystkich, którzy pochodzili od Dawida, a stare podanie mówi, że pewni heretycy oskarżyli potomków Judy, brata naszego Zbawiciela według ciała, że to właśnie oni pochodzą od Dawida i są spokrewnieni z samym Chrystusem. Podaje to Hegesippos w takich słowach: „Z rodziny Pana żyli jeszcze wnukowie Judy, tak zwanego brata Pańskiego według ciała Złożono o nich doniesienie, że pochodzą od Dawida.Evocatus przyprowadził ich do cesarza Domicjana, który bał się przyjścia Chrystusa podobnie jak Herod. I zapytał ich, czy wywodzą się od Dawida, a oni potwierdzili. Wówczas zapytał ich, jak wielki posiadają majątek i ile mają pieniędzy. Ci zaś powiedzieli, że razem posiadają zaledwie dziewięć tysięcy denarów, każdy z nich połowę, i to, jak mówili, nie w gotówce, ale szacunkowo w trzydziestu dziewięciu pletrach ziemi, z której płacą podatki, i z uprawy której się utrzymują Po czym pokazali swoje ręce, a na dowód własnej pracy szorstkie ciało i odciski na dłoniach od codziennej harówki. Zaś zapytani o Chrystusa i Jego królestwo: jakie jest oraz gdzie i kiedysię pojawi, odrzekli, że nie jest z tego świata ani z tej ziemi, lecz że jest niebieskie i anielskie, że się urzeczywistni na końcu świata, kiedy On przyjdzie w chwale i będzie sądzić żywych i umarłych, i każdemu odda według jego uczynków.  Wobec tego Domicjan nie dopatrzył się w nich żadnej winy, ale odniósł się do nich lekceważąco jako do prostaków, puścił ich wolno i rozkazem zaprzestał prześladowania Kościoła. Oni zaś po swym uwolnieniu przewodniczyli Kościołom jako męczennicy i krewni Pańscy, nastał pokój i żyli aż do czasów Trajana [panującego w latach 98-117]

            Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna III 19-20, 2-6, przeł. Agnieszka Caba, ks. Arkadiusz Lisiecki.

            Historia niezbyt szczytnej audiencji, jakiej miał udzielić Domicjan wnukom Judy, brata Jezusa, budzi pod wieloma względami wątpliwości. Nie oznacza to jednak, że relacja Hegezypa jest bezwartościowa.  Wydaje się, że mimo oczywistych apologetycznych upiększeń, opiera się na pewnym historycznym rdzeniu. Cesarz Wespazjan (69-79) nałożył na Żydów obowiązek płacenia  specjalnego podatku.  Heemstra widzi w niej odbicie represji, związanych z brutalnym egzekwowaniem podatku żydowskiego za Domicjana. W każdym razie świadectwo to potwierdza, że jeszcze na przełomie I i II w. krewni Jezusa odgrywali kluczową rolę w życiu palestyńskiego chrześcijaństwa.

            Zanim przejdziemy dalej, zwróćmy uwagę, że wspomniani wnukowie Judy są opisani jako utrzymujący się z uprawy ziemi. Ostatni znany członek rodziny Jezusa – Konon, który poniósł śmierć męczeńską w 250/251 – pracował jako ogrodnik w cesarskich posiadłościach w Pamfilii (dzisiejsza Turcja). Sam dziadek rzekomych interlokutorów Domicjana – Juda, brat Jezusa – musiał być znaczącą figurą we wczesnym kościele. Dowodem na to jest włączony do kanonu Nowego Testamentu list, którego autor przedstawia się jako ,,Juda, sługa Jezusa Chrystusa, brat zaś Jakuba” (Jud 1,1). Opinie na temat pochodzenia Listu Judy – będący po 2  i 3 Liście Jana najkrótszą księgą Nowego Testamentu – są podzielone.  Wielu badaczy widzi w nim pseudoepigraf czyli utwór napisany przez nieznanego autora, podszywającego się pod Judę, brata Jezusa  w celu nadaniu swojemu utworowi niezbędnego autorytetu.  Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Obfite powoływanie się na literaturę apokryficzną (zwłaszcza Księgę Enocha  i Wniebowzięcie Mojżesza), specyficzna metody egzegezy, przywodzące na myśl qumrańskie, przekonanie o rychłości paruzji przemawiają na rzecz judeochrześcijańskiego podłoża i wczesnego powstania Listu Judy. Sevenster na podstawie danych dotyczących sytuacji lingwistycznej w Palestynie I w. n.e., dowodzi, że Juda, brat Jezusa mógł władać greką w stopniu wystarczającym na napisanie noszącego jego imię listu. Nawet jeżeli przyjęcie pseudoepigraficznej natury Listu Judy, potwierdza znaczenie tejże postaci. Skoro nieznany autor, chcąc wzmocnić siłę swoich wywodów, zdecydował się opatrzyć je imieniem Judy, brata Jezusa, musiał być on ważną i ciesząca się sporym autorytetem postacią.

            1 List do Koryntian wskazuje dużym problemem dla Koryntian było właściwe zrozumienie zmartwychstania. Polemizując z frakcją Koryntian odrzucającą możliwość zmartwychwstania, Paweł stwierdza:

            ,,Przekazałem wam na początku to, co przejąłem że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy,  że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem:  i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu,  później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi “

            1 List do Koryntian 15, 3-6 przeł. ks. Kazimierz Romaniuk


            Paweł przytacza świadków zmartwychwstania, z których dwóch – oprócz siebie samego – wymienia z imienia.  Zaszczyt ten przypadł Kefasowi tj. Piotrowi i Jakubowi. Apostoł nie stwierdza, którego Jakuba konkretnie ma na myśli. Jednak tylko jedna osoba nosząca to imię była tak prominentna i rozpoznawalna, że dodatkowa identyfikacja – np. poprzez wskazanie imienia ojca – była zbędna. Chodzi mianowicie o Jakuba, brata Jezusa, którego spotkamy w dalszym toku naszych rozważań. Widzimy więc, że co najmniej jeden z braci Jezusa, po jego śmierci doświadczył wrażeń, które odebrał jako spotkanie ze zmartwychstałym, triumfującym nad śmiercią i grzechem Chrystusem. Prawdopodobnie Jakub nie był jedynym krewnym Jezus, któremu przypadły w udziale postpaschalne chrystofanie. Ewangelia Łukasza wspomina o spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusa, jakie mieli doświadczyć Kleofas i inny uczeń w drodze do Emaus (Łk 24, 13-35). Łukasz nie wyjaśnia kim jest wzmiankowany Kleofas, który pojawia się w tekście ewangelii nagle i w tenże sam sposób znika. Niewątpliwie mamy więc do czynienia z postacią dobrze znaną pierwszym czytelnikom utworu. Nam – nie posiadającym tego szczytu – ponownie z pomocą przychodzi Hegezyp w przekazie Euzebiusza z Cezarei:


            ,,Po męczeńskiej śmierci Jakuba i zburzeniu Jerozolimy, które nastąpiło wkrótce potem, apostołowie i uczniowie Pańscy, którzy jeszcze pozostali przy życiu, zeszli się, jak mówią, ze wszystkich stron i zgromadzili się razem z krewnymi Pana (πρός γένους κατὰ σάρκα τοῦ Κυρίου pros genous kata sarka tou Kyriou dosłownie tymi według ciała z rodu Pana) bowiem i niektórzy z nich jeszcze żyli. Zastanawiali się, kto zasługuje na to, by zostać następcą Jakuba. I oto jednomyślnie wszyscy oświadczyli, że Symeon, syn Kleofasa, o którym wspomina także Ewangelia, zasługuje na objęcie stolicy tamtejszego Kościoła; a był on kuzynem Zbawiciela (ἀνεψίον τοῦ Σωτῆρος, anepsion tou Soteros). Hegesippos bowiem opowiada, że Kleofas był bratem Józefa (ἀδελφόν τοῦ Ἰώσηφ, adelfon tou Iosef).

            Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, III 11, przeł. Agnieszka Caba, ks. Arkadiusz Lisiecki

            Wrócimy do tego passusu podczas weryfikacji kolejnych hipotez dotyczących relacji między Jezusem, a jego tzw. braćmi i siostry. Póki co, spostrzeżmy jedynie fakt, że Hegezyp stosuje precyzyjne słownictwo na określenie różnych stopni pokrewieństwa. Mówi najpierw ogólnie o osobach ,,według ciała z rodu Pana” (pros genous kata sarka tou Kyriou), aby następnie sprecyzować, że Kleofas był bratem (adelfos) Józefa, a jego syn Symeon – kuzynem (anepsios) Jezusa.

            Nieprzebierający w słowach apostoł i skandal w Antiochii

            Zostawmy jednak kościół koryncki z jego bolączkami i przenieśmy się na drugi koniec Morza Egejskiego, na tereny Azji Mniejszej czyli dzisiejszej Turcji.  Jej centrum w I w n.e. stanowiła rzymska prowincja nosząca nazwę Galacji. Nazwa ta może uważnemu czytelnikowi kojarzyć sie z Galią, którą – rzecz jasna z wyjątkiem jednej wioski, bronionej dzielnie przez wspomaganych magicznym napojem Asteriksa z przyjaciółmi – podbił Juliusz Cezar. Skojarzenie to jest jak najbardziej słuszne. Nazwa tej prowincji pochodzi bowiem od Celtów Galów), którzy w III wieku p.n.e. po złupieniu kontynentalnej Grecji, przekroczyli cieśniny czarnomorskie, wkraczając do Azji Mniejszej. Pokonani przez hellenistycznego króla Antiocha I Sotera, zostali osiedleni na terenach północnej Frygii, którą od tej pory nazywano Galacją.  Z czasem nazwę tę rozciągnięto także na położone bardziej na południe obszary mimo, że braku w żyłach ich mieszkańcach często próżno było szukać celtyckiej domieszki. Tę to właśnie Galację w szerokim tego słowa rozumieniu, odwiedził Paweł podczas swojej pierwszej podróży misyjnej (ok. 46-49).

            Problemy, jakich trapiły świeżo upieczone kościoły Galacji nie były może tak liczne, jak nękające później Koryntian, ale – przynajmniej w opinii Pawła  – co najmniej równie poważne.

            Pod wpływem przybyłych śladami apostoła chrześcijańskich misjonarzy żydowskiego pochodzenia, Galaci doszli do przekonania, że do zbawienia nie wystarczy sama wiara w Jezusa – konieczne jest również obrzezanie i przestrzegania prawa mojżeszowego. Innymi słowy: aby stać się wyznawcą Jezusa, trzeba najpierw zostać Żydem. Co gorsza, kłopotliwi przybysze robili wszystko aby podważyć autorytet Pawła, któremu odmawiali miana apostoła.

            Paweł w polemice z  swoimi oponentami nie przebiera w słowach:


            ,, Co do mnie zaś, bracia, jeśli nadal głoszę obrzezanie, to dlaczego w dalszym ciągu jestem prześladowany? Przecież wtedy ustałoby zgorszenie krzyża.  Bodajby się do końca okaleczyli  ci, którzy was podburzają.” 

            List do Galatów 5, 11-12, przeł. ks. Felicjan Kłoniecki

            Pochodzący z Tarsu apostoł życzy, aby nakłaniający Galatów do obrzezania , sami okaleczyli się do końca czyli po prostu … wykastrowali. Nie oznacza to jednak, że Paweł swoim przeciwnikom ma do zaoferowania jedynie niezbyt subtelne obelgi. Przeciwnie – znaczną część powstałego ok. 49 Listu do Galatów stanowią zaawansowane rozważania teologiczne. Paweł broni też swojej osobami przed insynuacjami, jakich padł ofiarą. Podkreśla, że na apostoła nie został powołany przez ludzi, ale samego Jezusa i to właśnie od niego zaczerpnął głoszoną naukę. Z innymi chrześcijanami aż do rozpoczęcia swojej misji kontakty miał bardzo ograniczone, nie można więc zarzucić jakoby głosił doktrynę, wymyśloną przez jakiekolwiek człowieka:

            ,,Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego [tylko] piętnaście dni.  Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego (ἀδελφὸν τοῦ Κυρίου, adelfon tou Kyriou). A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię.  Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji.  Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nie znany.  Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą ongi usiłował wytępić.  I wielbili Boga z mego powodu.

            List do Galatów 1, 15-24, przeł. Felicjan Kłoniecki

            Paweł zna więc osobiście jednego z braci Jezusa, Jakuba. Do znajomości tej nawiąże w dalszej części listu:

            ,,Potem, po czternastu latach, udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa.  Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się powagą, [by stwierdzili], czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno. Ale nie zmuszono do poddania się obrzezaniu nawet Tytusa, mego towarzysza mimo że był Grekiem.  A było to w związku z tym, że na zebranie weszli bezprawnie fałszywi bracia, którzy przyszli podstępnie wybadać naszą wolność, jaką mamy w Chrystusie Jezusie, aby nas ponownie pogrążyć w niewolę. Na żądane przez nich ustępstwo zgoła się jednak nie zgodziliśmy, aby dla waszego dobra przetrwała prawda Ewangelii.

            Co się zaś tyczy stanowiska tych, którzy się cieszą powagą – jakimi oni dawniej byli, jest dla mnie bez znaczenia; u Boga nie ma względu na osobę – otóż ci, co są uznani za powagi, nie polecili mi oddawać czegokolwiek.  Wręcz przeciwnie, stwierdziwszy, że mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych.Ten bowiem, który współdziałał z Piotrem w apostołowaniu obrzezanych, współdziałał i ze mną wśród pogan i uznawszy daną mi łaskę, Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych, byleśmy pamiętali o ubogich, co też gorliwie starałem się czynić.  

            List do Galatów 2, 1-10, przeł. ks. Felicjan Kłoniecki

            Paweł wysuwa tutaj dodatkowy argument, aby przekonać Galatów co do prawdziwości swojej nauki, głoszącej, że chrześcijanie nawróceni z pogaństwa, nie muszą przestrzegać prawa mojżeszowego. Została mu udzielona przez Jezusa w objawieniu, co więcej spotkała się z aprobatą triumwiratu Jakuba, Piotra i Jana, stojącego na czele kościoła jerozolimskiego. 

            Kompromis, o którym wspomniał Paweł, jak to zwykle z kompromisami, nie rozwiązał problemu, któremu miał sprostać. Wkrótce potem w Antiochii doszło do gorszącego incydentu:

            ,,Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył.  Zanim jeszcze nadeszli niektórzy z otoczenia Jakuba (τινας ἀπὸ Ἰακώβου, tinas apo Jakobou, dosłownie ,,jacyś od Jakuba”), brał udział w posiłkach z tymi, którzy pochodzili z pogaństwa. Kiedy jednak oni się zjawili, począł się usuwać i trzymać się z dala, bojąc się tych, którzy pochodzili z obrzezania. To jego nieszczere postępowanie podjęli też inni pochodzenia żydowskiego, tak że wciągnięto w to udawanie nawet Barnabę.

             Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodną z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: «Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?”

            List do Galatów 2, 1-14, przeł. ks. Felicjan Kłoniecki

            Co właściwie się stało? Najprawdopodobniejsza interpretacja przyjmuje, że Jakub przystał na zwolnienie chrześcijan pogańskiego pochodzenia od obowiązków przestrzegania prawa mojżeszowego, jednocześnie wymagając stosowanie się doń ich współwyznawców o żydowskich korzeniach. Stanowisko to mogło sprawdzić się tylko na krótszą metę.  Przestrzegane przez wierzących w mesjaństwo Jezusa Żydów przepisów halachy dotyczących pożywienia, uniemożliwiało im praktycznie uczestnictwo we wspólnych posiłkach z nierespektującymi zasad koszerności chrześcijanami-eks-poganami. W kościołach skupiających wyznawców mieszanego pochodzenia – jak antiocheński –  konflikty były kwestią czasu. Piotr, początkowo gotowy na pewne ustępstwa dla jedności wspólnoty, po przybyciu wysłanników Jakuba do Antiochii, wrócił do rygorystycznego przestrzegania nakazów prawa mojżeszowego związanych z pożywieniem, izolując się od nie-żydowskich wiernych.

            Wizja konfliktu czy wręcz wrogości między Pawłem, a Jakubem, brata Jezusa wydaje się mocno przesadzoną, podobnie też obraz tego drugiego jako wyjątkowego skrupulatnego legalisty. Nie ulega jednak wątpliwości pewna stanowisk rozbieżność stanowisk reprezentowanych przezeń. Kwestii tej jednak bliżej przyjrzymy się w dalszym toku wywodów.

            Bibliografia

            Źródla

            1. Euzebiusz z Cezarei Historia kościelna, przeł. Agnieszka Ceba, ks. Arkadiusz Lisiecki,  Kraków 2013.
            2.  List do Galatów [w;} ,,Biblia Tysiąclecia”, wydanie V, przeł. ks. Felicjan Kłoniecki
            3. List do Koryntian [w:] ,,Biblia Tysiąclecia”, wydanie V, przeł ks. Kazimierz Romaniuk

            Literatura przedmiotu

            1. Bauckham R.,,  Jude and the Relatives of Jesus in Early Church, London-New Delhi-New York-Sidney 2015.
            2. Carson D.A,  Moo D.J, An Introduction to the New Testament, Michigan 2009.
            3. Freyne S., Retrieving James/Yakov The Brother of Jesus from Legend to History, New York 2008
            4.  Meyer J.P. A Marginal Jew. t. I Roots of the Problem and the Person, New York 1991.